Czy można usunąć słup z działki. Co mówią sądy
To pytanie pada w co drugiej rozmowie. Odpowiedź brzmi: czasami tak, ale rzadko w tej postaci, o jakiej marzy właściciel. Łatwiej przesunąć linię niż zlikwidować.
Podstawa jest mocniejsza, niż się wydaje
Sąd Najwyższy w wyroku z 30 stycznia 2009 roku, sygnatura II CSK 461/08, przyjął, że skoro właściciel może żądać zaniechania korzystania z jego nieruchomości w jakikolwiek sposób, to tym bardziej może żądać zmiany sposobu tego korzystania. To zdanie jest dziś cytowane w kolejnych sprawach o przełożenie linii.
W innej sprawie, sygnatura II CSK 594/08, wyrok z 6 maja 2009 roku, sąd drugiej instancji utrzymał obowiązek demontażu konkretnego słupa przelotowego wraz z fundamentem.
Koszt przebudowy nie broni przedsiębiorcy
Najczęstsza linia obrony zakładu brzmi: przebudowa kosztuje setki tysięcy złotych, więc żądanie właściciela jest nadużyciem prawa. Sądy tego argumentu nie kupują automatycznie. W sprawie o sygnaturze II Ca 276/13 sąd wskazał, że linia stoi od lat sześćdziesiątych, spór trwa od dawna, przedsiębiorca powinien był liczyć się z koniecznością przebudowy, a przełożenie linii z pominięciem tej nieruchomości jest technicznie możliwe.
Innymi słowy: sam rachunek nie wystarczy. Trzeba wykazać, że przebudowa jest niemożliwa albo że pozbawiłaby prądu innych odbiorców.
Gdzie przebiega realna granica
Linia zasilająca całą wieś raczej nie zniknie. Przyłącze do jednego gospodarstwa albo słup stojący w środku terenu przeznaczonego pod zabudowę to zupełnie inna rozmowa. Oś sporu przesuwa się wtedy z pytania „czy przełożyć” na pytanie „kto za to zapłaci”.
Jeżeli usunięcie słupa jest jedynym celem, a linia zasila innych odbiorców, mówimy to wprost na etapie analizy. Lepiej usłyszeć to przed procesem niż po dwóch latach.
Pytania
Czy sąd może nakazać przeniesienie linii pod ziemię?
Może, i takie rozstrzygnięcia zapadają. Skablowanie bywa tańsze niż budowa nowej trasy napowietrznej, więc czasem to sam przedsiębiorca proponuje takie rozwiązanie w toku sprawy.
Ile trwa taka sprawa?
Realnie od kilkunastu miesięcy do kilku lat, bo prawie zawsze potrzebna jest opinia biegłego z zakresu elektroenergetyki, a często także geodety.
Analiza podstawowa kosztuje 500 zł i obejmuje księgę wieczystą, mapy, tytuł prawny drugiej strony, terminy i uczciwą ocenę szans. Kwalifikacja jest bezpłatna, odpowiadamy w dwa dni robocze.
Tekst opisuje stan prawny na dzień aktualizacji i ma charakter ogólny. Nie zastępuje analizy konkretnej sprawy, bo o wyniku decydują dokumenty, daty i przebieg urządzeń na Twojej działce.